Do Czech za darmo, czyli jak dojechać do Pragi stopem

Spędzenie weekendu w Pradze w żadnym wypadku nie jest oryginalne, nie jest też ani trochę trudne logistycznie. Z Wrocławia do Pragi kursuje PolskiBus, bardziej wytrwali mogą dojechać do stolicy Czech pociągiem z kilkoma przesiadkami, podróż samochodem nie powinna zająć więcej niż 4,5 godziny.

Czasami w podróżowaniu nie chodzi jednak o to, żeby po prostu gdzieś dojechać. Całe piękno  i pokusa wiąże się z byciem w ruchu, ciągłym przemieszczaniem się, ze spotkaniem z nieznanym – nawet stosunkowo niedaleko od domu. Jeden z majowych weekendów postanowiliśmy z dziewczyną spędzić w Pradze ochoczo do niej autostopując. Dla Natalii był to pierwszy autostop w życiu, więc spełniałem się też w roli przewodnika. Z Wrocławia do Pragi dojechaliśmy w trochę ponad 4 godziny, wracaliśmy w podobnym czasie. Nieźle!

Chociaż koszty tego wyjazdu były niewielkie to zgodnie z blogową tradycją prezentuję „Księgowość podróżnika” – odnosząc wszystko do jednej osoby.

Księgowość podróżnika - stopem do Pragi
Koszty przejazdu Wrocław - Praga i z powrotem0 zł0 Kč
Komunikacja miejska w Pradze15,6 zł4 x 24 Kč
Nocleg74 zł460 Kč
Gotówka w kieszeni80 zł500 Kč
Stopem do Pragi169,6 zł 1080 Kč

Nocleg nie był przez nas wcześniej zarezerwowany. Dopiero, gdy złapaliśmy auto jadące do Pragi, zaczęliśmy poszukiwania na Booking.com. Udało się znaleźć dwuosobowy, duży, jasny pokój blisko stacji metra za niecałe 150 zł. Biorąc pod uwagę, że jechaliśmy tam w weekend (dodatkowo bardzo ciepły) i rezerwowaliśmy kilka godzin przed przybyciem to trafiła się nam naprawdę rewelacyjna oferta. O poszukiwaniu noclegu opowiadam kilka akapitów niżej.

Kieszonkowe, które mieliśmy ze sobą pozwoliło na naprawdę „bogate” życie w stolicy Czech. Jedliśmy wyłącznie na mieście, wypiliśmy kilka piw. Starczyło nawet na pocztówki dla Natalii. Nie trzeba mieć grubego portfela, żeby spędzić weekend z dala od czterech ścian swojego pokoju. A więc – jak zabrać się za pierwszy wyjazd na stopa i nie umrzeć z lęku przed morderczymi i niechętnymi do zabierania kierowcami?

Jak wyruszyć w podróż stopem do Pragi?

Skupmy się na konkretnej trasie: Wrocław – Praga i z powrotem. Ogólne zasady autostopowania są powszechnie opisane w internecie. Każdy ma do tego sportu inne podejście, mniej lub bardziej efektywne. Wyjazdy z Wrocławia i z każdego dużego miasta są specyficzne i trzeba odnaleźć miejsca, z których najlepiej będzie się uciekało z miasta. Próby łapania stopa w centrum miasta są bardzo ryzykowne i łatwo możemy się dzięki temu zrazić do tej formy podróżowania. Prawdopodobieństwo, że samochód poruszający się w środku wielkiego miasta wyjedzie z niego dokładnie w tym kierunku, na którym nam zależy jest marne – większość ruchu w takich miastach to wewnętrzne przemieszczanie się nie wysuwające nosa poza rogatki. Co robić?

Trzeba skorzystać z komunikacji miejskiej i wyjechać kawałek poza miasto. Tak, żeby znaleźć się na drodze wylotowej w interesującym nas kierunku. We Wrocławiu mamy ten komfort, że podróżując w kierunkach południowych możemy skorzystać ze świetnie położonej stacji paliw Orlen przy drodze krajowej nr 8.

Jest tam sporo miejsca do ustawienia się przy drodze, można też swobodnie podchodzić do zatrzymujących się kierowców i pytać dokąd jadą.

Ważne, żeby nie zadawać kierowcom pytań zamkniętych, tj. takich, na które mogą odpowiedzieć po prostu „nie”.

Zadanie pytania w formie „Czy jedzie Pan do Kłodzka?” daje kierowcy możliwość krótkiej odpowiedzi „nie” i zamknięcia tematu. Zapytanie o kierunek planowanej podróży wymaga rozbudowanej odpowiedzi i kierowca ma wtedy większe trudności z odmówieniem podwózki. Prosty, psychologiczny trik.

Jak się jedzie?

Najefektywniejsza trasa z Wrocławia do Pragi wiedzie przez Kłodzko, Kudowę Zdrój i Hradec Kralove. Możliwe, że nie jest najkrótsza, ale ruch jest tam dosyć spory i łapie się wygodnie. W Kłodzku najlepiej starać się ominąć miasto i skorzystać z obwodnicy – jeśli kierowca jest z Kłodzka to wystarczy poprosić, żeby pojechać właśnie tędy, większość pewnie się zgodzi ułatwiając bardzo dalszą jazdę.

Na stopie oczywiście niezbyt dużo udaje się zaplanować. Jeśli pojedziecie inaczej to nic strasznego się nie stanie. Po prostu stracicie trochę czasu ale… możecie też mieć szczęście i zyskać, bo przypadkiem znajdziecie kogoś, kto właśnie rusza z miasta i jedzie dokładnie tam, gdzie chcecie.

Warto wspierać się kartkami z kierunkiem w którym zmierzamy. Nie radzę pisać od razu miejsca docelowego. Szanse trafienia we Wrocławiu auta jadącego do Pragi są oczywiście znacznie mniejsze niż znalezienie kierowcy jadącego chociażby do Kłodzka. My korzystaliśmy kolejno z punktów: Kłodzko, Kudowa Zdrój, Hradec Kralove i Praga, z powrotem analogicznie. Przy okazji staramy się stawać w miejscach, gdzie ruch jest już odseparowany. Co to znaczy?

Jeśli staniemy przed dużym skrzyżowaniem to będą mijać nas auta jadące zarówno w interesującym nas kierunku jak i skręcające nie tam, gdzie chcemy. Zlokalizowanie miejsca łapania stopa za skrzyżowaniem daje jako taką gwarancję, że wszyscy jadą tam, gdzie i my chcemy się dostać.

Brzmi to jak nauka o autostopowaniu, ale tak naprawdę wszystkie „zasady” wynikają z doświadczenia i obserwacji własnych błędów. W olbrzymiej większości przypadków kierowcy, którzy już się zatrzymali, są bardzo pozytywnie nastawieni do autostopowiczów i czasami sami proponują, że podwiozą nas kawałek dalej. Kierowca, z którym jechaliśmy między Dusznikami Zdrój a Kudową Zdrój zdecydował bez naszych próśb, że nie wysadzi nas w centrum miasta tylko pojedzie aż do przejścia granicznego Kudowa Słone. Po prostu bezinteresownie chciał nam uprzyjemnić i ułatwić podróż.

Do Pragi dotarliśmy już koło 11 w sobotę i mieliśmy cały dzień przed sobą. Zwiedzanie Pragi to jedno z moich najprzyjemniejszych wspomnień z pierwszych samotnych wyjazdów poza Polskę. Miasto jest bardzo przyjazne, dobrze skomunikowane siecią metra, przy tym bezpieczne i niesamowicie zatłoczone turystami. Jeśli szukacie odpoczynku od tłumów to nie jedźcie do Pragi w słoneczny weekend. Wszystkie knajpki i puby są wypełnione po brzegi, a Stare Miasto, Most Karola i Hradczany pękają w szwach. Nie rozpisuję się nigdy o miastach, które zwiedzam, bo przewodników i blogów na ten temat są setki. Każdy powinien znaleźć swoją ścieżkę w nowo poznawanym mieście, jak zawsze radzę po prostu wziąć mapę i spacerować. Gwarantuję – znajdziecie coś pięknego i tajemniczego, w którejś z wąskich uliczek zabytkowego centrum miasta. Tak też zwiedzaliśmy stolicę Czech. Szczególny urok ma ona po zmroku. Spacer po Hradczanach i Starym Mieście jest obowiązkowy.

Czy w Pradze można znaleźć spontanicznie przystępny nocleg?

Oczywiście, że można. Ruszając do Pragi nie wiedzieliśmy czy w trakcie jazdy nie zmienimy planów i nie zboczymy z kursu, więc nie rezerwowaliśmy nic do przodu. Uratował nas Booking.com. Zdaję sobie sprawę z opinii o tym portalu i najczęściej wymienianego zarzutu – mocnego zawyżania cen w stosunku do tych normalnie obowiązujących w danym hotelu. Z Booking.com korzystam od 3-4 lat. Dokonałem przy jego pomocy dziesiątek rezerwacji i nigdy się nie zawiodłem. Tym razie też wyszło bardzo przyzwoicie. Zakwaterowaliśmy się w Budget Apartment przy ulicy Kubelíkova 40. Złowiliśmy przestronny, jasny pokój z wielkim, wygodnym łóżkiem, łazienką i mini aneksem kuchennym za niespełna 150 zł. Przypomnę – rezerwowaliśmy go kilka godzin przed przyjazdem na miejsce, więc jak dla mnie  rewelacyjna oferta. Spacer do najbliższej stacji metra – Jiřího z Poděbrad – zajmuje 6-7 minut. Stamtąd łapiemy pociąg metra linii A, którym dojedziemy bezpośrednio do serca zabytkowej Pragi.

Jeśli Booking.com w danym przypadku zawodzi i każe nam płacić olbrzymie pieniądze to mamy jeszcze aplikację i portal Hostelworld. Dzięki temu portalowi znalazłem najwspanialszy hostel w jakim byłem w swoim życiu (i w którym chętnie zamieszkałbym na stałe) – easyPZ Backpackers Penzance w angielskiej Kornwalii. O tym jednak kiedy indziej.

Czas wracać. Jak wydostać się z praskiej aglomeracji?

Tak jak mówiłem wyżej – złapanie stopa w centrum miasta wielkości Pragi graniczy z cudem. Nie liczmy na cuda. Powroty do Polski bardzo ułatwia przemieszczenie się poza Pragę, najlepiej na wylotówkę w kierunku Hradec Kralove. Dzięki nocnemu researchowi w trakcie odpoczynku w hotelu udało mi się znaleźć stację paliw Benzina dokładnie przy pożądanej autostradzie!

Dojazd do stacji paliw na pierwszy rzut oka nie zapowiadał się zbyt komfortowo. W końcu jak wpakować się na środek autostrady nie mając do dyspozycji auta? Udało mi się z tym poradzić stosując starą sztuczkę ewakuacji z wielkich miast. Zasada brzmi: metrem do oporu, a potem się zobaczy. :)

I rzeczywiście, jeśli skorzystamy z metra linii B i dojedziemy do jej ostatniej stacji Černý Most to zaraz przy niej znajdziemy dworzec autobusów podmiejskich, które obsługują mieszkańców okolicznych miejscowości i dowożą ich do praskiego metra. Nas szczególnie interesował autobus linii 221 (rozkłady jazdy dostępne w internecie), dzięki któremu dostaliśmy się na przystanek Na Kovárně. Stamtąd czekał nas już tylko 15-minutowy spacer i dotarcie do ulicy Bořetická, która wiaduktem pokonuje autostradę i umożliwia zejście do naszej upragnionej stacji paliw. Tam, zgodnie ze sztuką, należy zawsze ustawiać się kawałek przed wylotem ze stacji w miejscu, z którego jesteśmy widoczni z daleka i liczyć, że kierowcy zjadą na tankowanie przed dalszą trasą w naszym kierunku.

Droga powrotna przebiegła analogicznie. Pierwsze auto zawiozło nas do Hradec Kralove, potem już Duszniki, Kłodzko i niezapomniana podróż z Mikołajem z Kłodzka do Wrocławia.

Piękno autostopa – pękający w szwach Land Rover i posiłek na szczycie wzgórza

Po dotarciu do Kłodzka czekała nas już tylko znana trasa wiodąca krajówką nr 8. Na przystanku po 10 minutach oczekiwania zatrzymał się zapakowany po brzegi Land Rover z Mikołajem za kierownicą. Nie liczyliśmy na cud – podejrzewałem, że zatrzymał się, aby nas pozdrowić i powiedzieć, że po prostu nas nie zmieści. Nic bardziej mylnego. Kierowca wysiadł i zaczął przepakowywanie auta tak, abyśmy się jednak jakoś skompresowali i wcisnęli do samochodu. Życzliwość kierowcy była niesamowita.

Jak się okazało po kilku minutach rozmowy Mikołaj uwielbia góry, w każdej wolnej chwili do nich wraca pomimo, że mieszka pod Poznaniem. Zabrał nas, bo bardziej ceni sobie odważnych młodych ludzi. Miód na moje serce!

W czasie jazdy kierowca zaproponował, że możemy zboczyć na chwilę z trasy i zjeść coś na łonie natury. Przez głowę przeszło mi, że zjeżdżanie z głównej drogi z obcą osobą to częsty motyw filmów o seryjnych mordercach, ale oczywiście skorzystaliśmy z propozycji. Czy było warto? Zdjęcia chyba odpowiadają na to pytanie jednoznacznie.

Z Mikołajem mamy dalszy kontakt przez Facebooka. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkamy się na trasie.

Nie bójcie się podróżować autostopem. Żadna inna forma podróżowania nie pozwala na taką wolność i niezależność. Nic tak dobrze nie uczy zaradności, wytrwałości w trudnych chwilach, umiejętności szybkiego reagowania na zmieniające się warunki i obsługi papierowej mapy. Ona się nigdy nie rozładuje. Pamiętajcie, bierzcie ze sobą chociażby ogólną mapę rejonów, w które chcecie jechać. I… do zobaczenia w trasie!

 

Zerknij także

  • Stopem, to ja już nie, ale dzięki wpisowi pomyślałam o małej wycieczce. Byliśmy już co prawda kilka razy ale z Poznania to tak blisko na mały wypad.

  • Jak jeżdżę do Dusznik, to często widuję właśnie autostopowiczów jadących do Czech :)

    • Bartek Dziwak

      Możliwe, że spotkaliśmy się gdzieś na trasie! :)

    • Możliwe, że spotkaliśmy się gdzieś na trasie! :)

  • Fajna wycieczka i sposób podróży. Ja już trochę za wygodny się zrobiłem, ale jakbym miał więcej czasu na sam tego rodzaju sposób podróży, to czemu nie.

  • Fajna przygoda! Spróbowałam stopa rok temu w Hiszpanii i tak pozostały niesamowite wspomnienia. Super jest to, że nigdy nie wiadomo czego się spodziewać! Akurat w te wakacje chcę jechać do Pragi, ale nie wiem, czy odważyłabym się sama stopem.

    Czyli ile dokładnie zajęło wam dojechanie do Pragi stopem? W obie strony mniej więcej tyle samo?

    • Bartek Dziwak

      W zeszłym roku w drodze do Chorwacji mijałem kilka dziewczyn, które jechał same z Niemiec, Polski i chyba Francji. Pierwszy raz jest najtrudniejszy, później już idzie jak po maśle. Oczywiście nie wiesz czego się spodziewać – tak jak napisałaś, każda podróż to nowa, niepowtarzalna przygoda.

      Wyruszyliśmy z Wrocławia o. 5:30, przed 11 byliśmy w Pradze, droga powrotna łącznie godzinę dłużej ale chwilkę pokręciliśmy się po Kłodzku – wyszłoby bez tego pewnie na to samo. :)

      • To dosyć szybko! Fajnie, że kierowcy są otwarci na autostopowiczów. Powodzenia w dalszych podróżach :)