Statek Kaunas Seeways w porcie Czarnomorsk

Rejs ze Stambułu do Odessy – jak go zaplanować?


Turcja Europa Ukraina

Po kolejowej wyprawie z Polski do Stambułu i kilkudniowym pobycie w tym mieście, nasza droga do domu wiodła przez Morze Czarne i Odessę. Podróżując z wielkimi plecakami i będąc nieprzygotowanymi na autostopowanie, chcieliśmy się maksymalnie zrelaksować nie myśląc o tym, co czeka nas na drodze za kilka minut. Najbardziej kusząca okazała się wizja podróży promem z portu Haydarpaşa w Stambule do, położonego na przedmieściach ukraińskiej Odessy, Czornomorska.

Informacje o ruchu promów, jakie udało się wcześniej odszukać w sieci bywały niespójne, niepełne lub wręcz nieprawdziwe. Korzystanie z promów kursujących między Turcją a Ukrainą bywa nieintuicyjne, szczególnie dla osób niemówiących po ukraińsku ani po turecku. Główną grupą docelową dla morskich firm przewozowych są kierowcy ciężarówek, czujący się na pokładzie statku jak ryby w wodzie. A więc co zrobić, aby sprawnie się zaokrętować i dopłynąć bez kłopotu z Turcji na Ukrainę?

Continue reading „Rejs ze Stambułu do Odessy – jak go zaplanować?”

Widok na zatokę Złoty Róg i meczet Sulejmana.

Jak dojechać pociągiem z Polski do Stambułu?


Poradniki Turcja Europa

W czasach, gdy Hercules Poirot podróżował Orient Expressem ze Stambułu do Londynu, wycieczka ta była synonimem luksusu i świadczyła o wysokim statusie społecznym pasażera. Bo chociaż dojazd z Europy Zachodniej do serca Orientu zajmował kilka dni, nie był dłużącą się podróżą między dwoma punktami na mapie. Stanowił dla klientów przedsiębiorstwa Compagnie Internationale des Wagons-Lits wydarzenie, które stwarzało możliwości do spędzenia czasu ze śmietanką towarzyską ówczesnej Europy. To, co w XIX w. zdawać by się mogło dobrem nieśmiertelnym, współcześnie ustąpiło pola pociągom dużych prędkości i wygodnym połączeniom lotniczym. Legenda Orient Expressu pozostała już tylko na kartach powieści Agathy Christie, archiwalnych zdjęciach i w sercach miłośników kolei, z sentymentem patrzących na lata świetności tego połączenia. Będąc zafascynowanym możliwością częściowego odtworzenia legendarnej trasy i spragnionym kolejowej przygody, postanowiłem zaplanować i zrealizować podróż pociągiem z Polski do Stambułu.

Księgowość podróżnika - pociągiem z Polski do Stambułu 
PLNEUR
bilet Warszawa/Katowice - Budapeszt (kuszetka 6-miejscowa)188 zł44 €
bilet Budapeszt - Bukareszt (kuszetka 6-miejscowa)166 zł39 €
bilet Bukareszt - Ruse - Sofia (miejsce siedzące)140 zł32,9 €
bilet Sofia - Stambuł (kuszetka 6-miejscowa)116,3 zł27,9 €
Pociągiem z Polski do Stambułu610,3 zł143,8 €

Trasa Orient Expressu nigdy nie wiodła przez Polskę. Pociąg pokonywał dystans między Londynem a Stambułem zahaczając o Budapeszt, Bukareszt lub Belgrad i Sofię – zależnie od lat kursowania. W swojej historii pociąg kilkukrotnie zmieniał również stacje początkową i docelową. Tworząc plan podróży, chciałem odnaleźć kompromis między maksymalną możliwą zgodnością z historyczną trasą, a chęcią zobaczenia miejsc, które od dawna znajdowały się na mojej podróżniczej liście. A wszystko to należało jeszcze przesiać przez sito dostępności kolejowych połączeń między kolejnymi punktami na mapie. Odrzuciłem więc przejazd przez trudno osiągalny koleją Belgrad i zdecydowałem się na trasę wiodącą przez Budapeszt, Bukareszt i Sofię. Podróż nie miała być wyścigiem z czasem, więc dla każdego z odwiedzonych miast zarezerwowałem dłuższą chwilę na chociaż powierzchowne poznanie jego atrakcji. Do Stambułu można nadal dojechać pociągiem i pomimo, że nie jest to zupełnie efektywne czasowo, pozostaje wspaniałą przygodą. Jak zaplanować taką podróż?

Continue reading „Jak dojechać pociągiem z Polski do Stambułu?”

Kornwalia, czyli jak zakochałem się w klifach Anglii


Europa Wielka Brytania

„Zobacz! Widzisz to?”. „Nagrywaj, po prawej!”. „Zaraz chyba wpadniemy do tego oceanu!”. „O matko, jak pięknie.”. „Nie zasłaniaj, siedź spokojnie!”.

Tak właśnie – głośno i intensywnie – mija nam piętnaście minut, których pociąg spółki Great Western Railway potrzebuje, aby dotrzeć do turystycznej perełki Kornwalii – St Ives. Po wielu dniach tułaczki wzdłuż i wszerz Wielkiej Brytanii otrzymuję w końcu nagrodę, o której marzyłem od początku wyprawy. Nie bez przyczyny uznawana za jedną z najpiękniejszych brytyjskich linii kolejowych, jedynie ośmiokilometrowa trasa St Erth – St Ives zachwyca mnie bez reszty. Lawirując pośród kornwalijskich zarośli linia nieśmiało, ale konsekwentnie zbliża się do brzegów oceanicznych klifów. Pasażerowie, pomimo lekkiego osłupienia wywołanego pięknem niespiesznie przesuwającego się za oknem krajobrazu, mają wrażenie, że już za chwilę pociąg dotknie fal oceanu. Momentami tor tak ciągnie w kierunku urwiska, że pozostaje już tylko ufać w kunszt i, przede wszystkim, rozsądek brytyjskich inżynierów. Właśnie tym zachwytem wymieszanym z delikatnym lękiem usprawiedliwiam moją niemożność usiedzenia na miejscu. Szczęśliwie, pociąg pełen jest turystów, moje pobudzenie nikomu więc nie przeszkadza. Część naszych współtowarzyszów podróży z aparatami w rękach szuka dobrych kadrów, inni, bez sprzętu, po prostu kontemplują to, co widzą za oknem.

Pozwólcie mi zabrać się w powolną, trochę sentymentalną podróż przez piękne zakątki południowo-zachodniej Anglii. Zanim to jednak nastąpi, zaburzę trochę należną chronologię opowieści. Zamiast mówienia o tym, jak dotarłem do Penzance, nieformalnej stolicy Kornwalii, krótko powspominam i podsumuję całą brytyjską eskapadę. Szkocja i Kornwalia, które postawiłem sobie jako nadrzędne cele podczas podróży po Wyspach, oddalone są od siebie o przeszło 800 mil (1300 km). Obiecałem sobie, że pomimo tylko tygodnia, który mogłem poświęcić na wycieczkę, poznam choć odrobinę miejskiego klimatu Szkocji. Gdy miałbym to już za sobą, planowałem sprawdzić, jak setki owiec radzą sobie na bezkresnych, górskich łąkach Highlands, na północ od Edynburga. Później, pomimo sporej odległości, przy odrobinie szczęścia i pomyślnym dotarciu na południe Zjednoczonego Królestwa z dłuższym przystankiem w centralnej części kraju, chciałem już tylko wdrapać się na klif, patrzeć na ocean i odpoczywać. Okazało się, że nie jestem względem siebie gołosłowny – udało się ostatecznie zrealizować wszystko, co wcześniej sobie obiecałem. W ostatniej, piątej już części mojej relacji z kolejowego podbijania Wielkiej Brytanii opowiem, jak zakochałem się w Kornwalii. Przywróćmy jednak wydarzeniom należną im chronologię.

Continue reading „Kornwalia, czyli jak zakochałem się w klifach Anglii”

Aberdeen i zagłębie przemysłowe Manchester – Liverpool


Europa Wielka Brytania

Wizyta w północnej Szkocji zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, że poprzeczka dla moich wymagań powędrowała naprawdę wysoko. Wiele spodziewałem się też po Kornwalii – w końcu ciężko znaleźć osobę, która nie słyszałaby o charakterystycznych dla tej krainy malowniczych, stromych klifach, o których rozpisują się od lat angielscy poeci. Zdradzając trochę tajemnicy i pomijając na moment bieg opowieści przyznam, że nie zawiodłem się na tych miejscach ani trochę. A jak było z punktami pośrednimi, które odwiedziłem po drodze? Czy zagłębie przemysłowe Manchester – Liverpool to obowiązkowy punkt każdej wycieczki do Wielkiej Brytanii?

Podróż między dwoma głównymi celami wycieczki wiodła przez angielskie zagłębie przemysłowe Manchester – Liverpool oraz stolicę Walii – Cardiff. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi z ust blogera, który z definicji powinien sławić i chwalić dobre imię swoich podróżniczych podbojów bez względu na ich rzeczywisty obraz to powiem to – miasta były niesamowicie nudne. Oczywiście, gdybym poświęcił na nie więcej czasu i zgłębił dokładnie ich historię to może dałbym się im porwać. Nie ukrywam jednak, że do emocji, jakie towarzyszyły mi przy zwiedzaniu Londynu czy Edynburga było mi bardzo daleko. Nie było między nami chemii, która powinna od razu połączyć podróżnika i miejsce, do którego dotarł. Zatem, pomimo dużej niepopularności tego rodzaju artykułów, będziecie mieli okazję poczytać trochę marudzenia i posłuchać „uszami wyobraźni” moich jęków zawodu.

Continue reading „Aberdeen i zagłębie przemysłowe Manchester – Liverpool”

Szkocja małych miast, pastwisk i morza


Europa Wielka Brytania

Od kilku lat życie w dużym mieście to dla mnie codzienność. Nie mija mi jednak ochota na poznawanie nowych miejsc – każde ma przecież swój urok, trochę magii i wdzięku niespotykanego nigdzie indziej. Każde wielkie miasto to oddzielny organizm, zorganizowany w odmienny od reszty sposób, z masą zalet i skrzętnie ukrywanych przed turystami wad. Od zawsze właśnie stolice i główne miasta handlowe były wizytówkami narodów. Jako miejsce, za pośrednictwem którego przyjezdny ma zazwyczaj pierwszy kontakt z daną kulturą. Zwiedzanie miast jest zazwyczaj dużo wygodniejsze od buszowania po wioskach i górskich szlakach, więc miłośnicy komfortowych wyjazdów raczej nie zakochają się w bezkresnych łąkach, bezdrożach i milionach owiec, na które można wpaść na każdym kroku zwiedzając północną, dziką trochę Szkocję. Będąc tam realizowałem jedno ze swoich podróżniczych marzeń, daleko mi więc było do narzekania.

Wyobraźcie sobie, że spoglądacie przez okno w czasie kilkugodzinnej podróży pociągiem i widzicie tylko góry, pastwiska i kilka domków, nie częściej niż raz na 20-30 minut. Ludzie? Raczej nie – nie mają czego tam szukać. Owce pasą się w zgodzie z naturą – bez elektrycznych ogrodzeń i wszczepianych przez właścicieli chipów pomagających je lokalizować. Pewnie nawet Unia Europejska nie ma tych owiec policzonych i pomierzonych… Czuje się niezaburzoną, zwykłą normalność. Nie pamiętam, żeby cokolwiek uspokoiło mnie tak bardzo jak podróż na trasie Inverness – Thurso, do najdalej na północ wysuniętej stacji kolejowej Wielkiej Brytanii. Przemieszczanie się jest dostojne, niespieszne, daje sporo czasu i okazji do zastanowienia się nad siedzącymi nam z tyłu głowy sprawami.

Zderzenie się z daleką północą było tym wyraźniejsze, że wcześniej zwiedzałem stolicę Anglii i wpadłem na moment do dumnej stolicy Szkocji. Koszty wycieczki możecie poznać w pierwszej części relacji. Miasta te, pomimo wyraźnych różnic, to jednak centra kultury i biznesu obu zjednoczonych państw, pełne stale gdzieś pędzących ludzi. Będąc w Szkocji spróbujcie oderwać się od wyścigu szczurów chociaż na chwilę i poznać prawdziwy smak tej krainy. Współczesne miasta dążą do bycia podobnymi do siebie i chcą zapewnić ludziom pewne standaryzowane dobra. Wsie i miasteczka tej mody tak łatwo nie podchwytują. Zapraszam na spacer po nieskażonych wielkomiejską atmosferą North Berwick, Dalmeny i Thurso, stale uciekając od deszczu i porywistego wiatru.

Continue reading „Szkocja małych miast, pastwisk i morza”

Jak podróżować koleją po Europie z biletem Interrail?
[KOSZTY i PORADNIK]


Poradniki Europa

Wśród Polaków panowała przez szereg lat opinia, że od podróżowania koleją należy uciekać jak od patrolu drogówki. Pociągami podróżowaliśmy od święta, zazwyczaj w sytuacji kryzysowej – bo auto nie odpaliło, autobus nie przyjechał, bo wszystko inne zawiodło. Wielu młodych ludzi do dzisiaj boi się podróżowania pociągami. Za swoimi rodzicami powtarzają jak mantrę, że jest niebezpiecznie, nieplanowo i w gruncie rzeczy nieprzewidywalnie. Trend na szczęście się odwraca.

A co by było, gdybyśmy zaplanowali kolejową wycieczkę po Europie odwiedzając przez 10 dni Zurych, Genewę, Paryż, Lazurowe Wybrzeże z Niceą i Monaco oraz Barcelonę? Pamiętajcie, że nie potraktowaliśmy tej wyprawy jako budżetowej – nie ukrywam, że są tańsze sposoby na eksplorację zachodniej Europy. W tym wyjeździe nie o to jednak chodziło – chcieliśmy się otworzyć na widoki i przeżycia, które może dać tylko przecinający krajobraz pociąg. Koszty i tak okazały się akceptowalne.

Księgowość podróżnika (kolejowy eurotrip)
Bilet InterRail Global Pass866 zł200€
Obowiązkowe miejscówki do biletu InterRail i dodatkowe bilety550 zł127€
Komunikacja miejska (Paryż i Barcelona)78 zł13€+5€
Noclegi (Paryż, Marsylia, Barcelona)308 zł28€+22€+21€
Zakupy w Polsce (jedzenie)50 zł11,5€
Gotówka w kieszeni (10 dni)348 zł80€
10 dni podziwiania Europy 2200 zł 508€

Nad ranem w ciepłą, wrześniową sobotę wyruszyliśmy w czterosobowej ekipie na dziesięciodniowy, kolejowy podbój Europy z wizją dotarcia nad Morze Śródziemne od francuskiej i hiszpańskiej strony.

Dojazd pociągiem z Polski do Hiszpanii jest zdecydowanie możliwy i całkiem wygodny – o ile tak jak my nie postanowicie wcześniej zahaczyć o Szwajcarię i północ Francji.

Czas na kilka rad i wskazówek opartych na moim doświadczeniu i wiedzy, którą zdobyłem jeszcze przed wyjazdem.
Continue reading „Jak podróżować koleją po Europie z biletem Interrail?
[KOSZTY i PORADNIK]”