Muzeum Polskiej Wódki - czy warto odwiedzić? - Bartekwpodrozy.pl
  1. POPRZEDNI POST
Muzeum Polskiej Wódki w Warszawie. Czy warto odwiedzić?

Muzeum Polskiej Wódki w Warszawie. Czy warto odwiedzić?

Polacy lubią pić alkohol. Jego konsumpcja od wielu lat rośnie – w 2017 r. osiągnęła 9,45 litra czystego alkoholu na mieszkańca. Przeliczając to na spożycie 40-procentowej wódki, wypiliśmy jej ponad 23 litry na głowę. Skąd u nas takie zamiłowanie do wódki? Nie wzięło się znikąd – jesteśmy przecież światową potęgą spirytusową. Według danych Stowarzyszenia Polska Wódka, nasz kraj jest największym w Unii Europejskiej i czwartym na świecie producentem wódki. Eksportujemy aż 51 milionów litrów wyrobów spirytusowych rocznie, a wartość sprzedaży to 176 milionów euro. Wódka to dobro eksportowe, które musimy pielęgnować i którym powinniśmy się chwalić. Aby ten trunek znalazł w końcu swojego godnego ambasadora, w 2018 r. powstało w Warszawie Muzeum Polskiej Wódki.

Muzeum w swojej ekspozycji stara się pokazać 600-letnią historię trunku, jego miejsce w kulturze, sposoby produkcji, zwyczaje związane z piciem wódki. Zwiedzanie zakończone jest profesjonalną degustacją naszego narodowego dobra.

Z artykułu dowiecie się:

  • które alkohole można nazywać wódką i jakie warunki trzeba spełnić, aby móc o nich mówić “polska wódka”,
  • dlaczego Muzeum Polskiej Wódki zlokalizowano na warszawskiej Pradze i jaka jest historia kompleksu budynków,
  • jak przebiega zwiedzanie Muzeum i degustacja polskich wódek,
  • czy ekspozycja jest warta dość dużej ceny wstępu – poznacie moją recenzję tego miejsca.

Czym jest wódka?

Prawdopodobnie większość z Was zauważyła, że padło właśnie chyba najgłupsze pytanie świata. Czym jest wódka? W Polsce wie to przecież każdy, tak jak każdy zna się na piłce nożnej, samochodach i ekonomii. Jak się okazuje, definicja wódki jest ścisła i nie obejmuje wcale wszystkich wyrobów wysokoprocentowych.

Budynek rektyfikacji spirytusu w Wytwórni Wódek "Koneser"

Wódka to wysokoprocentowy napój alkoholowy powstały w wyniku zmieszania rektyfikowanego spirytusu z wodą. Termin “polska wódka” jest prawnie zastrzeżoną nazwą, którą można stosować tylko w stosunku do wyrobów wyprodukowanych w zgodzie z ustawą o wyrobie napojów spirytusowych oraz o rejestracji i ochronie oznaczeń geograficznych napojów spirytusowych.

Cytując: „Polska Wódka/Polish Vodka to:

  1. Wódka niezawierająca dodatków innych niż woda albo
  2. Wódka smakowa o nadanym dominującym smaku innym niż smak surowców użytych do jej wyrobu, zawierająca naturalne środki aromatyczne, a w szczególnych przypadkach barwniki o maksymalnym poziomie cukru wyrażonym jako cukier inwertowany nieprzekraczającym 100 gramów na litr czystego alkoholu

– otrzymana z alkoholu etylowego pochodzenia rolniczego uzyskanego z żyta, pszenicy, jęczmienia, owsa lub pszenżyta albo ziemniaków, uprawianych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, której wszystkie etapy wyrobu odbywają się na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej i która może być leżakowana w celu nadania jej szczególnych wartości organoleptycznych”.

Podsumowując, aby producent mógł umieścić na etykiecie słowa “polska wódka/polish vodka”, trunek musi być wytworzony z określonych rodzajów polskich zbóż, a całość procesu produkcji musi się odbywać na terenie naszego kraju.

Minimalna moc wódki to 37,5%.

Wódka Wyborowa, Luksusowa i Ostoya podczas degustacji w Muzeum Polskiej Wódki

Muzeum Polskiej Wódki – skąd pomysł na to miejsce i jego lokalizację?

Muzeum Polskiej Wódki ulokowano w dawnym budynku rektyfikacji spirytusu Warszawskiej Wytwórni Wódek “Koneser” na Pradze, kilka minut spaceru od stacji kolejowej Warszawa Wschodnia.

Lokalizacja ta nie jest przypadkowa. W końcówce XIX w. powstały w tym kwartale pierwsze budynki “Konesera”, w których zajmowano się oczyszczaniem spirytusu i produkcją na jego bazie wysokoprocentowych trunków. W 1919 r. obiekty przeszły w ręce Państwowego Monopolu Spirytusowego, którzy zarządzał produkcją spirytusu w całym kraju. I właśnie dwudziestolecie międzywojenne było dla “Konesera” złotym okresem, w którym rozwijała się produkcja, a zakład unowocześniał swoje procesy technologiczne. Bazą dla wódek “Wyborowa” i “Luksusowa” była woda oligoceńska, którą czerpano z ujęcia na terenie fabryki. Po II wojnie światowej wytwórnie wódek uległy upaństwowieniu, a w 1973 r. dostały się pod skrzydła Przedsiębiorstwa Państwowego Przemysłu Spirytusowego “Polmos”.

Pomimo przemian ustrojowych i komercjalizacji “Polmosu”, produkcja wódki trwała. Dopiero pogarszająca się sytuacja finansowa i spadek sprzedaży, który dopadł “Konesera” na początku XXI w., doprowadził do zamknięcia fabryki w 2007 r. Nowe życie wstąpiło w mury budynku rektyfikacji dopiero w 2018 r., gdy otwarto w nim Muzeum Polskiej Wódki.

Kolekcja butelek wódki w Muzeum Polskiej Wódki

Muzeum Polskiej Wódki – zwiedzanie i recenzja ekspozycji

Bilety wstępu do muzeum można wygodnie kupić na jego stronie internetowej. Za wejście do obiektu pod opieką przewodnika i degustację 3 rodzajów wódki trzeba zapłacić 40 zł (stan na maj 2019 r.), Bilety obowiązują na konkretną godzinę, a zwiedzanie odbywa się obowiązkowo z przewodnikiem, który przeprowadza grupę przez kolejne etapy ekspozycji. Przed rozpoczęciem przygody z polską wódką trzeba zgłosić się do recepcji, w której odbierzemy opaski uprawniające do udziału w degustacji.

Sala kinowa

Pierwszym punktem programu jest wizyta w sali kinowej, w której zobaczymy krótki film o pracownikach Konesera i ich punkcie widzenia na rozwój przedsiębiorstwa. Materiał jest świetnie zmontowany, ciekawy i momentami zabawny. Podobała mi się jego naturalność – do nagrań wybrano nie tylko osoby, które świetnie czują się przed kamerą, ale również szeregowych, nieco stremowanych pracowników.

Sala kinowa muzeum

Do sali kinowej prowadzą dobrze odrestaurowane, stalowe schody, które zgodnie z zapewnieniami przewodniczki są oryginalną konstrukcją z lat świetności “Konesera”. Sama sala kinowa jest utrzymana w miedzianych kolorach, przez co miałem wrażenie przebywania wewnątrz piwnej kadzi. Widzowie zasiadają na klimatycznych fotelach pochodzących z teatru Komedia na Żoliborzu.

Stalowe schody w muzuem

Ekspozycja Muzeum Polskiej Wódki

Obiekt mocno stawia na multimedialność ekspozycji. Po wyjściu z sali kinowej trafiamy do pierwszych pomieszczeń, w których przedstawiono pochodzenie wódki, drogę jej migracji w Europie i rodowód jej nazwy.

Ekspozycja jest miła dla oka, a wnętrza są zaprojektowane z gustem. Odniosłem jednak wrażenie, że zmarnowano bardzo dużo miejsca na wyszukane formy prezentacji, które same w sobie zawierają niewiele treści. Choćby definicja wódki – umieszczono ją na wielkiej, podświetlanej od spodu studni, która zajmują sporą część jednego z pierwszych pomieszczeń muzeum. To niestety przerost formy nad treścią. Otaczające ją ściany są pełne pięknych rysunków, na których umieszczono kilkuzdaniowe, zdawkowe opisy. Mapa migracji wódki to kolejna estetyczna, ale uboga w informacje część ekspozycji. Podobne “stracone szanse” będzie można niestety mnożyć w kolejnych pomieszczeniach.

Ekspozycja w Muzeum Polskiej Wódki - mapa migracji wódki w Europie

Sekcję o surowcach, z których produkuje się wódkę, wspominam bardzo dobrze. Jeśli nie wychowaliście się na wsi, to możliwość dotknięcia ziaren kolejnych odmian zbóż i poszukania między nimi różnic to ciekawa sprawa. Opisy zbóż i ich cech charakterystycznych były moim zdaniem zbyt lakoniczne. W muzeum nie chodzi o to, aby zanudzić gościa długimi elaboratami, ale pójście w stronę skrajnej zdawkowości to też złe wyjście.

Studia z definicją wódki w Muzeum Polskiej Wódki

O ile można zrozumieć trudność w pozyskaniu eksponatów dotyczących historii wódki, to już w części poświęconej sposobom jej wytwarzania multimedialności jest w Muzeum Polskiej Wódki zdecydowanie za wiele. Bardzo zawiódł mnie kącik poświęcony aparatowi Pistoriusza – innowacyjnemu aparatowi destylacyjnemu, którego wynalezienie w XIX w. zrewolucjonizowało proces destylacji. Opis ograniczono do czterech ogólnych zdań, które nie wyjaśniły zasady działania urządzenia i różnic w stosunku do metod, które stosowano wcześniej. Za demonstrację posłużyła wyświetlona na ścianie makieta instalacji. Wyglądała świetnie, ale nikt nie pokusił się o wyjaśnienie zadań kolejnych zbiorników i układów przewodów.

Fragment ekspozycji muzeum

Ekspozycja lepiej wygląda w części poświęconej procesom wytwarzania wódki, czyli zacieraniu, fermentacji, destylacji, rektyfikacji i zestawianiu. Eksponaty, poza drobnymi wyjątkami, nie były oryginalne – stworzono je na potrzeby muzeum.

Przed przejściem do pomieszczenia z kolekcją butelek z wódką, trafiamy jeszcze na ciekawą mapę przedstawiającą stan polskiego gorzelnictwa. Wynika z niej, że pod względem produkcji spirytusu najlepiej radzi sobie Wielkopolska i Lubelszczyzna, gdzie działa odpowiednio 15 i 14 gorzelni. Województwa opolskie i świętokrzyskie to jedyne, w których nie działa już żaden zakład gorzelniczy. Trudno nie odnieść wrażenia, że na własne życzenie marnujemy ogromny potencjał, który drzemie w polskim rynku spirytusowym.

Ekspozycja dotycząca wytwarzania wódki

Kolekcja butelek wódki w Muzeum Polskiej Wódki

Bezpośrednio po wyjściu z części ekspozycji poświęconej produkcji wódki trafiamy na muzealną kolekcję butelek z wódką. Stalowe regały sformowane zostały w ciekawy sposób, a rozsądnie dobrane oświetlenie powodowało, że oglądanie kolejnych butelek nie nudziło zbyt szybko. Kolekcja składa się z pełnych butelek, co wzbudziło mój duży podziw – ktoś musiał przecież powstrzymać się i dla dobra przyszłych pokoleń odmówić sobie kieliszeczka ulubionego trunku.

Zebrano tu butelki z wódką, likierami ziołowymi, nalewkami, a nawet wódkami koszernymi. Opisy umieszczono jednak w sposób na tyle nieprzemyślany, że zrobienie dobrego zdjęcia butelki w pełnej krasie nie jest możliwe. Szkoda – w czasach Instagrama trzeba w takich miejscach uwzględniać również wygodę fotografowania dla zwiedzających. Publikowane później zdjęcia to darmowa reklama muzeum, z której nierozsądnie jest rezygnować.

Kolekcja butelek w Muzeum Polskiej Wódki

Na regałach przeważały butelki z Wyborową i Luksusową, co nie było dziełem przypadku. Właściciel tych marek wódki, francuski koncern Pernod Ricard, był inicjatorem i pomysłodawcą budowy Muzeum Polskiej Wódki. Kolekcja pokazuje, jak na przestrzeni lat ewoluowały projekty butelek i etykietek czołowych polskich wódek. Przewodniczka opowiedziała nam, że na pokładzie inauguracyjnego lotu ponaddźwiękowego samolotu Concorde w 1976 r. znalazło się sporo butelek Wyborowej, którą tego dnia podawano pasażerom.

Butelka likieru Podkomorzanka

Tuż przed przejściem do baru, w którym doczekaliśmy się upragnionej degustacji, trafiamy do ostatniej sali muzealnej – dla mnie jednej z najciekawszych. Opowiedziano w niej o tradycjach, związanych z piciem wódki w Polsce oraz toastach, jakie historycznie i współcześnie wznosi się jeszcze w naszym kraju. Podano również trochę danych związanych z konsumpcją wódki. Goście mogli tu przetestować alkogogle, które symulowały zmiany naszej percepcji wraz ze wzrostem stężenia alkoholu w organizmie. Bardzo ciekawe doświadczenie.

W czasie trwania naszej wizyty w muzeum stale jest z nami przewodnik, który opowiada o kolejnych fragmentach ekspozycji. Multimedialność obiektu powoduje, że moim zdaniem można byłoby pozwolić gościom na samodzielne zwiedzanie muzeum. Pomimo obecności przewodnika, nie poszerza on zbyt mocno wiedzy zwiedzających ponad to, co mogliśmy sami wyczytać na tablicach informacyjnych.

Obecność przewodnika powodowała, że czuliśmy presję, aby przechodzić już do kolejnego pomieszczenia i nie rozwlekać się nad szczegółowym analizowanie treści. Gdy w ostatniej sali postanowiłem przeczytać wszystko od deski do deski, grupa powędrowała już do baru razem z przewodnikiem. Po wyjściu z muzeum doszedłem do wniosku, że nasze zwiedzanie nie straciłoby zbyt wiele, gdybyśmy odbyli je samodzielnie.

Degustacja polskiej wódki w Muzeum Polskiej Wódki

Degustacja wódek

Gdy skończyliśmy zwiedzanie, osoba prowadząca degustację czekała już na nas w barze, a przy naszych stolikach przygotowano po 3 kieliszki napełnione różnymi rodzajami wódki. Zaserwowano nam pochodzącą z ziemniaków Luksusową, pszeniczną Ostoyę i żytnią Wyborową.

Degustację prowadzono z pasją – jej prowadzący opowiadał o wódce, czyli “katalizatorze dobrej zabawy” bardzo ciekawie, zwracając naszą uwagę na różnice w smaku trunku i jego “konsystencji” (obawiam się, że nie nazywam tego zbyt profesjonalnie). I rzeczywiście, po spróbowaniu trzech rodzajów wódki jedna po drugiej bardzo wyraźnie można było odczuć różnice smaku. Tak część zwiedzania zdecydowanie na plus. Ten element mocno wyróżnia muzeum i nadaje mu nieco życia, dając gościom możliwość “interakcji” z bohaterem obiektu.

Osoba prowadząca degustację wódki w muzeum

Moja recenzja i ocena wizyty w Muzeum Polskiej Wódki

Nie żałuję ponad godziny spędzonej w dawnej Wytwórni Wódek “Koneser” na warszawskiej Pradze. Muzeum jest ciekawą i świeżą propozycją na polskim rynku muzealnym, ponieważ brakowało na nim miejsca, w którym polska wódka zostałaby należycie uhonorowana. Załoga muzeum nie ustrzegła się jednak wielu niedopatrzeń i nieprzemyślanych decyzji, przez co po odwiedzeniu obiektu czuje się pewien niedosyt.

Co podobało mi się w Muzeum Polskiej Wódki?

  • nowoczesność

Muzeum w żadnym wypadku nie kojarzy się z nudną, zakurzoną ekspozycją umieszczoną w brzydkich gablotach. Pełno tu dotykowych ekranów i projektorów, które starają się przekazać nam treści w przyjemniejszy, bardziej atrakcyjny sposób. Nie zawsze się to udaje, ale ten kierunek rozwoju zaliczam zdecydowanie na plus.

  • aranżacja wnętrz

Wnętrze muzeum zostało zaprojektowane przez cenionego architekta Mirosława Nizio, który maczał palce w aranżacjach znanych polskich muzeów, np. Muzeum Powstania Warszawskiego. Kolejne pomieszczenia cieszą oko, są przestronne, funkcjonalne i zaprojektowane z gustem. Pojawiają się również elementy nawiązujące do tradycji tego miejsca, jak chociażby fragment podłogi, który powstał z dawnych beczek wykorzystywanych w “Koneserze”.

  • degustacja

Nie chcę wyjść na miłośnika mocnych trunków, ale zakończenie zwiedzania degustacją wódek to strzał w dziesiątkę. Prowadzący tę część naszej wizyty w muzeum wyraźnie znał się na tym, co robi, a jego opowieści były pełne pasji. Wyborowa i Luksusowa powstawały wcześniej właśnie w murach “Konesera”, nasze kubki smakowe dotykały więc historii tego miejsca.

Wystawa butelek Wyborowej i Luksusowej

Co NIE podobało mi się w Muzeum Polskiej Wódki?

  • zdawkowość informacji

Muzeum zmarnowało sporo powierzchni na piękne, lecz niosące zbyt mało treści rysunki i obiekty. Wielokrotnie po przeczytaniu opisu czułem, że dowiedziałem się niezbyt wiele, a autor tekstu mocno go uprościł i okroił z informacji. Jeśli ekspozycja ma przekazać gościom, że dana maszyna (ciągle myślę o tym nieszczęsnym aparacie Pistoriusza) była w swojej epoce rewolucyjna, to musi to uzasadnić i pokazać, w jaki sposób działała. Nie można poprzestać na wyświetleniu pozbawionego opisu schematu – goście są teraz zbyt dociekliwi i żądni informacji. Ja po przejściu ekspozycji czułem niedosyt i myślę, że mógłbym w takim miejscu dowiedzieć się znacznie więcej, a wiedzę przyswoić w przyjaznej formie.

Schemat działania aparatu Pistoriusza
  • tempo zwiedzania

Wydaje mi się, że multimedialność ekspozycji kiepsko klei się z obowiązkowym oprowadzeniem przez przewodnika. Po zakończeniu każdej kolejnej części opowieści, przewodnik dawał niewiele czasu na rozejrzenie się po danym pomieszczeniu. Przejrzenie i dotknięcie wszystkiego w swoim tempie było przez to niemożliwe. Grupa przechodziła między kolejnymi częściami muzeum na tyle szybko, że musiałem pomijać kolejne fragmenty ekspozycji.

Nie widzę uzasadnienia, dla którego muzeum nie można zwiedzać samodzielnie. Nie ma w nim nic niebezpiecznego, a goście nie zgubią się z konieczności przemieszczania się między różnymi budynkami – wszystko jest tu skupione w jednym miejscu.

  • cena

Wstęp do muzeum jest po prostu drogi (40 zł). Inne warszawskie obiekty, których zbiory i ekspozycja są znacznie bogatsze, kosztują wyraźnie mniej. Za odwiedziny w Muzeum Powstania Warszawskiego trzeba zapłacić 25 zł, w Centrum Nauki Kopernik – 21 zł, a w Muzeum Historii Żydów Polskich “POLIN” – 25 zł. Myślę, że wielu gości zdecydowałoby się na tańsze, samodzielne zwiedzanie Muzeum Polskiej Wódki.

Ocena wizyty w Muzeum Polskiej Wódki

Stanowczo zaprzeczam domysłom, że w muzeum się wynudziłem – było naprawdę ciekawie i oryginalnie. Niedosyt pozostawiła we mniej jednak duża zdawkowość prezentowanych informacji i dający się czasami zauważyć przerost formy (choć, nie ukrywam, forma jest w Muzeum Polskiej Wódki bardzo miła dla oka) nad treścią wystawy.

Obiekt ma ogromny potencjał, bo działa w stolicy kraju, który jest w dziedzinie produkcji wódki potęgą zarówno europejską, jak i ogólnoświatową. Dobrze byłoby jednak, gdyby muzeum nie spoczęło na laurach i zmieniało się tak, aby dostosować się do wymagań i sugestii swoich gości.

Ocena 3,5/5

W blogowej skali Muzeum Polskiej Wódki dostaje ode mnie 3,5 na 5.

Dołącz do społeczności bloga!

  1. Odwiedź fanpage’a Bartekwpodrozy.pl na Facebooku.
  2. Zerknij na profil bloga na Instagramie.
  3. Zapisz się do newslettera, aby szybko dostawać informacje o podróżniczych okazjach i ciekawych materiałach. Niebawem dostaniesz ode mnie darmowego ebooka!
Podpis
Autor artykułu: Bartek Dziwak

Bartek Dziwak

Pretendujący do bycia podróżnikiem pracownik na etacie, który stara się wycisnąć jak cytrynę każdą wolną chwilę i spędzić ją w podróży - to chyba moja najlepsza charakterystyka.
Kiedyś zakochałem się w wolności, jaką daje podróżowanie. Od tego czasu nie potrafię się zatrzymać.

Zostaw swój komentarz